21 lipca 2014

Rozdział XIV

Witam serdecznie drogich czytelników. Przy pisaniu tego rozdziału pomagała mi Alice Jones i serdeczniej jej za to dziękuję. Nie miałam już całkowicie pomysłów, a dzięki niej dostałam kolejną świeżą porcję pomysłów i weny.
Liczę na liczne komentarze.

Pod salą z zaklęć spotkała Dracona siedzącego niespokojnie na ławce. Gdy zaczęła się zbliżać w jego kierunku automatycznie podniósł głowę i spojrzał na nią. Szybkim ruchem wstał z ławki i podszedł do niej.
-O co chodziło Snape' owi?-Zapytał nieco się rozluźniając.
-O to czemu nie było mnie na jego wcześniejszych zajęciach.-Odparła uśmiechając się do chłopaka.- Co robisz po historii magii?
-Zapewne będę na błoniach z chłopakami, a czemu pytasz?
-Z ciekawości.- Uśmiechnęła się uroczo.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, wiesz?- Zapytał przypatrując się jej z zaciekawieniem.
Rebecca jedynie mruknęła coś niezrozumiale pod nosem i już chciała odejść, ale Draco złapał ją szybkim ruchem za nadgarstki.
-Puść mnie, to boli dupku!- Warknęła ostrzegawczo.
-Nie.- Usłyszała w odpowiedzi.
Jednym zręcznym ruchem wyrwała się z jego uścisku, uderzając go z liścia.
Moc z jaką dziewczyna uderzyła chłopaka sprawiła, że tamten w ułamku sekundy uderzył o ścianę i osunął się "bezwładnie" na ławkę.
-Pffff... Zasłużyłeś sobie, ale mógłbyś już wstać.- Powiedziała składając ręce na piersiach.
Draco otworzył oczy i spojrzał na nią z krzywym uśmiechem.
-Przynajmniej próbowałem, wzbudzić w Tobie poczucie winy.- Uśmiechnął się sarkastycznie.
W jednej chwili oczy dziewczyny zmieniły barwę na krwistą czerwień. Jednak tylko przez ułamek sekundy dało się dostrzec tą zmianę, bo od razu się opanowała i wróciły do normalnej barwy.
-Lepiej zostaw mnie w spokoju.- Mruknęła i odeszła jak najdalej od niego.

********

Ja... Nie wiem co się stało... Przez chwilę czułem do niej nienawiść, tak samo jak pierwszego dnia gdy Ją spotkałem. Mimo, iż należny do rodziny tego przeklętego Potter' a jest inna niż On. Jest wyjątkowa, Często używa sarkazmu i cynicznego uśmiechu. Tak jak Ja. Niepokoją Mnie tylko Jej czerwone oczy w odcieniu krwi. A tak dokładniej było w nich widać żądze krwi, mordu i śmierci. Wiem, że to dziwnie brzmi z moich ust, ale... Ona Mi się podoba... Tak podoba Mi się...
Nie dokończyłem swoich myśli gdyż przerwała mi ta okropna Millicenta. Kiedy Ona się wreszcie odczepi?!
- Cześć Draco - zaczęła słodkim głosikiem.
-O cześć nie zauważyłem Cię - Zgrabnie skłamałem.
- Siedzisz sam?
- Nie siedzę z Crabbe' m, Przykro Mi. - Uśmiechnąłem się sztucznie, a Ona sobie poszła.
Uffff... Było blisko. - Pomyślałem.

********

Rebecca unikała Dracona za wszelką cenę. Kiedy tylko skończyła się jej trzecia lekcja, historia magii, poszła do dormitorium, aby w jakimś stopniu odpocząć w czasie wolnym zanim nastąpią lekcje wieczorne. Gdy tylko przekroczyła próg naskoczyła na nią Rosa.
- Dlaczego unikasz Malfoya?!
- Wcale Go nie unikam. Nie było okazji się z nim spotkać. - Skłamała.
- Kłamiesz! Draco ciągle chodzi jakiś przybity, a z tego co mi wiadomo Ty rozmawiałaś z nim ostatnia!
- Ja?! A nie Millicenta?! - Warknęła poddenerwowana i poszła odrabiać zadania  nie odzywając się więcej do przyjaciółki.

Gdy w końcu udało jej się uporać z zadaniem od Snape' a, które zajęło jej i tak znaczną część czasu poświęconego na naukę zajęła się powtarzaniem nowo poznanego zaklęcia.
Tak samo jak na lekcji szło jej świetnie, a kiedy spojrzała na zegarek zorientowała się że nie zostało jej zbyt dużo czasu do następnej lekcji. Szybko spakowała do torby rzeczy potrzebne na astronomie i zbiegła do Pokoju Wspólnego. W pomieszczeniu napotkała Rosę siedzącą obok Kim i Pauli. Nawet z daleko dało się dostrzec, że o czymś zagorzale dyskutują.
Podeszła nieco bliżej aby podsłuchać choć trochę ich rozmowę. Wiedziała iż jest to niewłaściwe, ale co miała właściwie zrobić skoro nawet Rose jest po stronie Draco' na.
-...ale Rose, daj jej już spokój z Draco. Jak będzie chciała to wszystko nam opowie.- Powiedziała Paula
- No tak, ale...- Zaczęła Rose, ale Kim jej od razu przerwała.
- Nie ma żadnego ale. Jeżeli dalej będziesz na nią tak naciskać to nigdy się nie otworzy i nic nam nie powie. Może jest coś o czym po prostu nie wiemy?- Przerwała. -Nigdy bym sobie nie wybaczyła gdybyśmy zmusiły ją do związku z jakimkolwiek chłopakiem, a on by ją zranił. Szczególnie jak chodzi o Draco' na. Wiesz chyba do czego on jest zdolny. Owszem jest pomiędzy nimi coś więcej niż zauroczenie, ale nie można powiedzieć że obydwoje zawsze będą się kochać. Za parę lat może się coś zmienić.
- Dobra zrozumiałam.- Przyznała po chwili Rosa.- Przeproszę ją jak następnym razem ją spotkam.
- No i to rozumiem.- Powiedziała Paula uśmiechając się do przyjaciółek.- A teraz chodźmy na Quidditch' a. Na błoniach poczekamy na Rebeccę, no chyba że ona już tam jest.
Rebecca poczekała ukryta za kanapą, aż jej przyjaciółki opuszczą PW i wyszła zza cienia kanapy. Rozejrzała się po pokoju i stwierdziwszy iż nie ma nikogo wyszła kierując się na błonia.
Gdy tam dotarła, jej przyjaciółki już tam na nią czekały. Pierwsza podbiegła do niej Rosa.
- Um... - Zaczęła.- Przepraszam Cię, że tak bardzo naciskałam na Ciebie w sprawie Ciebie i Draco' na.
- Nie ma sprawy.- Powiedziała uśmiechając się do niej.- Wiesz, ja też trochę przesadziłam, ale wiesz... Jestem o niego po prostu zazdrosna.
Dziewczyny padły sobie w objęcia i zaczęły całą czwórką plotkować o wszystkim oprócz Draco' nie.
Po chwili zajęcia się zaczęły i jak się okazało Rebecca i Draco byli najlepszymi na miotłach z czego dla Rebecci były to pierwsze zajęcia latania na miotle. Pani Hooch stwierdziła, że poradzili sobie na tyle dobrze iż możliwe że weźmie ich do drużyny. Wtedy wygrane mieliby w kieszeni.

Po zakończonym Quidditch' u przyszedł czas na astronomię.
Minęła ona tak szybko, że nawet nie było momentu kiedy Rebecca była skupiona, przez co nie zanotowała ani jednego słowa. Jej uwagę, przez całą lekcję rozpraszała wizja '"Jak boleśnie pozbyć się Millicenty?". W jej głowie pojawiały się takie scenariusze na jakie nigdy w życiu by nie wpadła. Kiedy jednak lekcja się skończyła z rozmyślań wyrwał ją głos Kim i Pauli sprzeczających się o to o której dzisiaj pójdziemy spać.
Kim mówiła, że przynajmniej o 00:00, a Paula że o 02:00.
Rebecca przerwała ich kłótnię uśmiechając się do nich.
- Jak nie pójdziemy do dormitorium to się nie przekonamy.- Powiedziała po czym zaczęła zbiegać ze schodów na północnej wieży.- Kto ostatni w PW ten idzie spać w samej bieliźnie!

********

A więc kończę ten rozdział w ten oto sposób. Życzę cierpliwości w czekaniu na następny rozdział.
Liczę na duuuużo opinii i komentarzy na temat bloga i tego o czym piszę.