28 sierpnia 2013

Rozdział V

Odkrycie niesamowitości

-Co?!- Wykrzyknęła Rosa.- Całowałaś się z Draco Malfoyem?!
-Ciszej, proszę cię.- Zdenerwowała się.- Tak całowałam się z nim. I co z tego?
-Pytasz "I co z tego?" tak jakby cię to w ogóle nie obchodziło!
Na twarzy dziewczyny pojawił się grymas. Poczuła, że słowa Rosy nie przeszy obok niej obojętnie.
-Rosa ja...- Przerwała i podeszła do okna.- Ja nie wiem co o tym myśleć.
-Podobało ci się?- Zapytała przyjaciółkę prosto z mostu.
-No tak, ale...
-On ci się podoba?- Przerwała jej.
-Jest całkiem miły.- Odparła po chwili namysłu.- A poza tym i tak nie wiem co konkretnie do niego czuję. Jestem tu dopiero jeden dzień. Może to tylko zauroczenie?
-Draco Malfoy i zauroczenie.- Prychnęła.- To jak woda i ogień razem.
Przez chwilę dziewczyny siedziały w ciszy po czym głośno się roześmiały.
-Wiesz może, która godzina?- Spytała Rosa.
-Poczekaj sprawdzę.- Pobiegła do stolika przy swoim łóżku.
Wyciągnęła z szuflady zegarek.
-Jest siódma trzydzieści siedem.- Odczytała.
Dziewczyny rzuciły się by spakować się na lekcje.
-Co masz pierwsze?- Zapytała Rosa, kiedy już się spakowały.
-Zielarstwo.- Odpowiedziała, przypominając sobie plan lekcji.
Rosa wydała zduszony jęk.
-Z chęcią bym się z tobą zamieniła...
-Dlaczego?
-Ja mam pierwszą lekcję eliksiry ze Snapem...
-Uda ci się jak cię zapyta.- Uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Mam nadzieję...- Westchnęła.- Chodźmy już.
Obydwie dziewczyny wyszły z dormitorium, pożegnały się i poszły pod swoje sale.
W połowie drogi do sali z zielarstwa usłyszała za sobą głos Malfoya.
-Hej Rebecca!.
Na jej twarzy pojawił się mimowolny uśmiech.
Odwróciła się w stronę chłopaka. Na jego twarzy także widniał uśmiech.
-Cześć Draco.
Chłopak podszedł do niej i otoczył ją ramieniem. Na jej bladych policzkach wykwitł rumieniec.
-Wiesz może gdzie jest sala z zielarstwa?- Zapytał patrząc jej w oczy.
-Wiem, ale nie powiem.- W jej oczach pojawiły się iskierki wiedzy.
-A zaprowadzisz mnie tam?- Zapytał zmieniając ton głosu na proszący.
W jej umyśle pojawiła się myśl, że na pewno nigdy jeszcze nie miał takiego głosu. Jej umysł nigdy nie kłamał, a jej przeczucia zawsze się sprawdzały. Wiedziała więc, że Malfoy widzi w niej tylko służącą.
-Nie.- Odparła zrzucając z siebie ramię Malfoya.
-Nie?- W oczach chłopaka zapłonęła wściekłość.
-Nie. - Odparła odważnie.
Odwróciła się szybko i szybkim krokiem poszła za róg korytarza.
Rozejrzała się czy nikogo nie ma. Kiedy upewniła się, że nie ma odtworzyła w umyśle salę zielarstwa. Sprawdziła czy ktoś tam jest. Nie było nikogo, więc się tam teleportowała.

[Wiem, że nie można, ale ona nie jest zwyczajną czarownicą. Dumbledore może się teleportować więc ona też. W końcu jak już wspomniałam, wymyśliłam bohaterkę tego opowiadania.]

*****

Dalej nie ma żadnych komentarzy? Jestem naprawdę bardzo smutna z tego powodu. Ale, cóż i tak dalej będę pisać. Może dacie jakieś swoje pomysły, co?
Do następnego rozdziału...

27 sierpnia 2013

Rozdział IV

Wyznanie za wyznaniem

Rankiem dziewczyny były dziwnie wypoczęte. Przecież poszły spać koło północy, a wstały o siódmej. Miały jeszcze godzinę przed pierwszymi lekcjami, więc ubrały się i zeszły do pokoju wspólnego.
-Chodź na śniadanie.- Powiedziała Rosa.
Rebecca słysząc o śniadaniu od razu się rozpromieniła, ale kiedy przypomniała sobie jak dzień wcześniej nie było mięsa to zrzedła jej mina.
-Wiesz, mam dietę i nie jem niczego innego niż surowe mięso.- Powiedziała cicho.
-Surowe mięso?- Zapytała zdziwiona Rosa.- Skąd wytrzasnęłaś taką dietę? Zapewne jest ohydna!
-Nie właśnie, że jest przepyszna!- Wyrwało się dziewczynie.
Rosa spojrzała na nią z niedowierzaniem, a po chwili wzruszyła ramionami:
-Cóż, każdy lubi co innego. -Powiedziała po chwili.- Ja na przykład lubię oliwki, a ty surowe mięso.
-Oliwki są pycha!- Wykrzyknęła dziewczyna.
Obydwie dziewczyny z szerokimi uśmiechami wyszły z dormitorium.
-Rosa, ja chyba pójdę do kuchni. Spotkamy się w pokoju. Okej?
-Rozumiem.- Powiedziała.- Zauważyłam, że wczoraj nie było mięsa na stole.
-Taaak... Musiałam iść do Hagrida, żeby je dostać.
-Hagrid to ten gajowy?- Zapytała Rosa.
-Tak. Do wczoraj tylko jego znałam.- Odpowiedziała z uśmiechem.
Obydwie się roześmiały i w takich wspaniałych humorach poszły w swoje strony. Rosa do WS na śniadanie. Rebecca do kuchni po mięso.
Kiedy dziewczyna dotarła do przejścia do kuchni, pogilgotała gruszkę na obrazie, a ta chichocząc otworzyła przejście.
Dziewczyna zrobiła kilka kroków w przód. Przed nią pojawił się jakiś dziwny stwór. zrobiła krok w tył.
-Podać coś?- Zapytał stwór.
-Kim ty jesteś?- Zapytała dziewczyna.
-Mam na imię Geb i jestem skrzatem domowym.- Wyjaśnił.
Dziewczyna wiedziała co nieco o skrzatach domowych.
-Podać coś?- Zadał ponownie pytanie.
-Macie może surowe mięso?- Zapytała.
-Tak mamy. Proszę poczekać.- Powiedział po czym zniknął.
Po chwili pojawił się z trzema kotletami surowego mięsa.
Dziewczynie, aż ślina pojawiła się w ustach.
-Mogę?- Zapytała.
Skrzat podał jej talerzyk i zniknął.
Dziewczyna spałaszowała szybko mięso i położyła talerzyk na posadzce.
Zamknęła za sobą przejście i pomknęła korytarzami do dormitorium Slytherinu.
Po wymówieniu hasła weszła do pokoju wspólnego. Zobaczyła, że na kanapie siedzi Draco Malfoy i przygląda się jej.
Przeszła obok niego, ale kiedy zaczęła wchodzić po schodach usłyszała głos Dracona.
-Poczekaj.
Odwróciła się i znieruchomiała. Draco stał bardzo blisko niej.
-Taaak?- Zapytała.
-Jesteś bardzo ładna, wiesz?- Powiedział z szarmanckim uśmiechem.
-I co z tego?- Zapytała lekko się czerwieniąc.
-To.- Przysunął się do niej i ją pocałował.
Był to bardzo namiętny pocałunek. Ona oddała pocałunek i zarzuciła ręce na jego szyję.

*****


Wiem, że znów przerwałam w najlepszym momencie... Miałam dodawać codziennie jeden rozdział, a i tak wyszło jak wyszło.
Dobra wiadomość: rozdział piąty jest w trakcie pisania.
Zła wiadomość: nie ma ;D

22 sierpnia 2013

Rozdział III

Kiedy dziewczyna zajrzała do WS okazało się, że zdążyła na zakończenie uczty. Ucieszyła ją ta wiadomość, bo przynajmniej nie będzie musiała się błąkać po korytarzach w poszukiwaniu jakiegoś nauczyciela, który wskazałby jej gdzie ma iść.
Przed wejściem do WS przycupnęła sobie na ławce stojącej pod ścianą, czekając cierpliwie na kogoś z jej domu. Odrazu pojawił się Malfoy ze swoimi kolegami.
-Gdzie się było?- Zapytał z ironicznym uśmieszkiem na twarzy.
-Nie twoja sprawa.- Odpowiedziała szorstko, dziewczyna.
-Czemu jesteś dla mnie taka niemiła?- Zapytał z udawanym smutkiem.
-Nie jestem niemiła.- Odpowiedziała chamując się by nie żucić kąśliwej uwagi.- Taki mam poprostu charakter.
-Skoro tak.- Mruknął po chwili przyglądania się jej twarzy.- Aha i profesor Snape, kazał ci to dać.
Malfoy podał dziewczynie jakąś kartkę.
-Co to?- Zapytała spoglądając na kartkę.
-Plan lekcji.- Odpowiedział Malfoy lekkim tonem.
-Ale mi chodzi o to na dole.- Wskazała dół kartki.
-To hasło do dormitorium.- Powiedział przyciszonym głosem.
-Aha, dzięki.- Powiedziała z uśmiechem.- Znasz może kogoś kto mógłby mnie oprowadzić po szkole?
-Tak.- Mrugnął do dziewczyny.- Siebie.
Dziewczyna się roześmiała. Rozejrzała się dookoła i kiedy zobaczyła jakąś dziewczynę, która wyglądała na starszą.
-Muszę już lecieć.- Powiedziała i podeszła do tamtej dziewczyny.
-Hej. Jestem Rebecca Potter. Mam pytanie. Jestem tu nowa i szukam kogoś kto mógłby mnie oprowadzić po całej szkole.- Powiedziała z uśmiechem.
Dziewczyna spojrzała na nią i doznała szoku. Rebecca Potter odezwała się właśnie do niej!
-Cześć. Ja jestem Rosa Velada i z chęcią cię oprowadzę.- Powiedziała szybko zanim straci rezon.
-Dziękuję.- Uśmiechnęła się do dziewczyny.
-To od czego zaczynamy?- Zapytała.

*****

W niecałe dwie godziny Rosa zdążyła oprowadzić ją po całej szkole.
Teraz siedziała w pokoju wspólnym w dormitorium Slytherinu. Od jakichś pięciu minut próbowała zapamiętać cały swój plan lekcji. Po jeszcze paru nieudanych próbach zapamiętania, wstała z kanapy i skierowała się do pokoju jak się okazało dzielonego wraz z Rosą. Były jeszcze dwie dziewczyny, ale ich nie zdąrzyła jeszcze poznać.
Cieszyła się jednak z tego, że wie gdzie wszystko jest w tym zamku rozmieszczone. Włacznie z kuchnią. Rosa pokazała jej jak się do niej dostać, ale do niej nie weszły tylko poszły dalej zwiedzać.
Rosa sprawiała wrażenie bardzo fajniej dziewczyny. Można było z nią o wszystkim pogadać.
-Rebecca, pomogłabyś mi z tym materiałem? Muszę się go nauczyć na pamięć, ale jakoś mu nie wchodzi.- Zapytała ją Rosa siadając obok niej na kanapie.
Rosa trzymała jakiś plik kartek. Byłoby niedorzecznością gdyby ona miał się tego nauczyć na jutrzejsze lekcje.
-Już dostałaś zadanie domowe?- Zapytała Rebecca koleżankę.
-Nie, ale wolę umieć. Profesor Snape pyta o wszystko z książki nawet w pierwszym dniu szkoły.- Powiedziała lekko się krzywiąc.- W tamtym roku zapytał o wszystko dwoje osób. Chłopaka i dziewczynę. Chłopak wszystko umiał i zdał. Dziewczyna nie umiała i Snape powiedział jej, że w tym roku może przestać uczęszczać na jego lekcje.  To znaczy w tamtym roku. Mam wrażenie, że w tym roku Snape upatrzy sobie mnie.- Powiedziała smutno.
-To znaczy, że ja też muszę się uczyć?- Zapytała z niedowierzaniem.
-W tym roku nie.Słyszałam, że profesor Dumbledore romawiał za Snapem iż ma on zaprzestać przepytywania pierwszego dnia pierwszoroczniaków.- Powiedziała z uśmiechem.- Tylko szkoda, że nie rozmawiał o reszcie klas...
Obydwie dziewczyny przez długą chwilę milczały. Wreszcie Rosa przerwała tą ciszę.
-To jak pomożesz mi się uczyć?
-No jasne! Nie chcę abyś nie zdała!- Wykrzyknęła.
-Dzięki.
Po chwili obydwie dziewczyny były już głeboko w fazie uczenia.

*****

Po skończonym uczeniu i przepytywaniu, okazał się że Rosa umie już cały materiał doskonale.
Spojrzały tylko na zegarek, a kiedy się przekonały, że za chwilę wybije północ popędziły do pokoju się przebrać.
Kiedy się przebrały siedziały jeszcze przez chwilę w milczeniu na łóżku Rosy. Spojrzały na siebie i skinęły głowami.
-Chodźmy już spać.- Powiedziała Rebecca i przeniosła się na swoje łóżko. Uśmiechnęly się jeszcze do siebie po czym położyły się. Obydwie dziewczyny sen spowił prawie w tym samym momencie.
Jedyną różnicą były ich sny.
Rosie śnił się Snape przepytujący ją z materiału. Zdała odpowiadając poprawnie na wszystkie pytania profesora.
Rebecce jednak śniły się wilki. Śniły się jej co noc. Wilki przemieniały się w ludzi, a oni przez cały sen się do niej uśmiechali.

*****
No i skończyłam trzeci rozdział! Mam nadzieję, że też się cieszycie.
Może jakieś dedykacje?
Skoro nie ma komenterzy to dedykacje są dla wszystkich czytelników. :)

Rozdział II

Hagrid Wspaniały

-Kolejny Potter? - Zapytała Tiara.- Tym razem dziewczyna... No niech będzie... Umieszczę cię w... - Zamyśliła się.- SLYTHERIN!
Przy stole ślizgonów zaczęli wszyscy głośno wiwatować i gwizdać.
Dziewczyna zdjęła Tiarę i odłożyła na miejsce. Pobiegła do stołu swojego domu.
Okazało się, że musiała usiąść obok Malfoya. Skrzywiła się, ale usiadła.
-Chyba jednak bym ci nie uwierzył, gdybyś mi powiedziała jak się nazywasz. - Powiedział cicho Malfoy.
-No widzisz.- Uśmiechnęła się sarkastycznie.- Jednak miałam racje.
-W jaki sposób okłamałaś wszystkich, że jesteś siostrą Pottera?- Zapytał udając, że nie słyszał tego co powiedziała.
-Coś ci powiem cwaniaczku.- Warknęła.- Nie muszę kłamać, bo jestem siostrą Harrego Pottera. Córką Lily i Jamesa Potterów. Jestem bliźniaczką Harrego, tylko że on wdał się w ojca, a ja w matkę.- Zamyśliła się na chwilę.- Mówiąc szczerze, to po części się w nią wdałam, bo z cała pewnością mam inny charakter niż moja matka.
Odwróciła wzrok od Malfoya i spojrzała na dyrektora. A przynajmniej miała wrażenie, że jest to dyrektor. Starszy człowiek uśmiechnął się do niej ciepło. Ona odpowiedział tym samym.
-Wiesz, jednak dalej ci nie wierzę.- Usłyszała sarkastyczny głos Malfoya.
Dziewczyna spojrzała na niego.
-I nie musisz.- Powiedziała chłodno i spojrzała na stół gryfonów.
Poszukała wzrokiem Harrego i jego przyjaciół. Cała trójka kiedy zauważyła, że się na nich patrzy uśmiechnęła się ciepło. Były to zupełnie inne uśmiechy, niż ten od dyrektora. Oni uśmiechali się do niej po przyjacielsku. Też się do nich uśmiechnęła.

Profesor McGonagall dokończyła ceremonię przydziału. Zwinęła listę z nazwiskami i poszła do stołu nauczycielskiego usiąść na swoim miejscu.
Dyrektor wstał i uśmiechnął się do wszystkich życzliwie.
-Witam was moi drodzy w kolejnym roku szkolnym w Hogwarcie! Zanim zaczniemy ucztę powitalną pragnę powiedzieć jeszcze parę słów. - Powiedział rozglądając się po wszystkich.- Muszę wam przypomnieć, że jak co roku jest zakaz wchodzenia do zakazanego lasu. Próby do quidditcha rozpoczną się w drugim tygodniu semestru. A teraz więc, życzę wam smacznego!
Wszyscy zaczęli klaskać i w tej samej chwili przed wszystkimi na stołach pojawiło się przepyszne jedzenie.
Wszyscy rzucili się by coś zjeść. Rebecca natomiast wyprostowała się szukając wzrokiem jakiegoś konkretnego mięsa. Najlepiej krwistego.
Kiedy żadnego takowego mięsa nie znalazła spojrzała smutno na swój talerz.
-Czemu nic nie jesz? - Usłyszała głos Malfoya.
-Nie jestem głodna.- Skłamała.
Tak naprawdę była bardzo głodna. Ale cóż, nie było nigdzie mięsa więc będzie musiała trochę zagłodzić swój żołądek, by łatwiej było mu się przystosować do tego co było na stole.
Przełknęła ślinę i spojrzała na dyrektora. Dyrektor cały czas się jej przeglądał.
Wskazała na wyjście z sali, pokazując dyrektorowi na migi czy może wyjść. Dyrektor po chwili zastanowienia kiwa głową.
Dziewczyna wstaje od stołu i kieruje się do wyjścia z sali. Kilkanaście twarzy kieruje się w jej kierunku. Podejrzewa, że mają miny lekko zaskoczone, ale nie miała najmniejszej ochoty tego sprawdzać. Wyszła szybko z WS i wychodzi z budynku kierując się do chatki Hagrida.
Całkiem spoko gość. Pomógł jej na peronie wstać, kiedy się przewróciła. Powiedział jej gdzie mieszka i żeby czasem przyszła. No i właśnie do niego szła.
Kiedy znalazła się przed jego chatką zapukała głośno do drzwi. Po chwili barczysty mężczyzna otworzył jej drzwi.
-Rebecca, nie sądziłem, że przyjdziesz tak szybko.- Rzekł i uśmiechnął się.
-Też nie przypuszczałam, ale na tej uczcie ie było niczego treściwego, więc pomyślałam, że lepiej bym zrobiła gdybym ciebie odwiedziła.- Powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
-Nie było niczego do jedzenia?- Zdziwił się Hagrid.
-Znaczy się było, ale ja jadam tylko mięso.- Powiedziała i skrzywiła lekko głowę.- Krwiste mięso.
-Krwiste?- Zapytał coraz bardziej zdziwiony Hagrid.
-Tak.- Westchnęła.- Hagridzie, gdybym nie bała się, że się mnie wystraszysz to bym ci powiedziała dlaczego takie jadam.
-Och...- Westchnął Hagrid podchodząc do lodówki.- Skoro niczego nie jadłaś to dam ci mięso.
-Hagridzie!- Wykrzyknęła i podbiegła do niego by się przytulić.- Dziękuję. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek, dawał mi kiedykolwiek cokolwiek.! <Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. ;D>
Hagrid zarumienił się bardzo mocno, co dało się zobaczyć pod gęstą czarną brodą.
-Nigdy niczego nie dostałaś w prezencie?- Zapytał po chwili.
-Nie...- Westchnęła.- Zawsze musiałam sobie sama radzić...
-Nie miałaś rodziców?- Zapytał po chwili wahania i położył przed nią talerzyk na którym spoczywał krwisty kawałek mięsa.
-Nie wiesz Hagridzie jak mam na nazwisko?- Zapytała ze zdziwieniem.
-Nie.- Powiedział po chwili.- Nie mówiłaś.
-Nazywam się Rebecca Potter.- Powiedziała po jakiejś minucie.
-Potter?- Zapytał zaskoczony.
-Tak Potter... Wiem, że wszyscy uważają, że Harry nie ma siostry, ale to nie prawda.- Powiedziała stanowczo sięgając po mięso.
Hagrid wiedział, że skądś zna tą twarz, ale nie mógł sobie skojarzyć skąd. Teraz już wiedział. Ona była bardzo podobna do Lily. Tylko charakter miała inny. Zapewne dlatego, że wychowywała się samotnie. Bez rodziny. Hagrid nie zadając już żadnych pytań, zaczął coraz bardziej zagłębić się myślami w przeszłość. Dziewczyna widząc niewidomy wzrok Hagrida odstawiła pusty talerzyk do zlewu i po cichu wyszła z chatki kierując się do budynku szkoły.
Miała nadzieję, że nikt nie będzie się z niej naśmiewał. Od razu dałaby takiej osobie po gębie, ale postanowiła sobie już, że nie będzie się bić i niszczyć reputacji swojego domu.

*****

No i widzicie! Skończyłam rozdział! Widzę jednak że nie macie żadnych pomysłów co do dalszej części opowiadania. Oczywiście dalej czekam na propozycje. ;D

21 sierpnia 2013

Rozdział I

Zaskoczenie

-Słyszałem, że wśród nas jest Harry Potter.- odezwał się czyjś chłopięcy głos.
Dziewczyna stanęła na palcach by lepiej widzieć. Zobaczyła jakiegoś blondyna i dwóch grubych chłopaków pchających się przed grupę. Chłopcy zatrzymali się przed czarnowłosym chłopakiem.
-Jestem Malfoy. Draco Malfoy.- Przedstawił się i wskazał na chłopaków za nim.- To jest Crabbe, a to Goyle, a ty zapewne jesteś Harry Potter?
-Tak to ja.- Powiedział czarnowłosy.
-Ojciec wiele opowiadał mi o tobie i twoich rodzicach.- Powiedział pomału blondyn.
-Nie wątpię.- odparł i skrzywił się.
Dziewczyna wcale się nie zdziwiła kiedy Malfoy nie wspomniał o niej. O niej jeszcze nikt nie wiedział. Kiedy się dowiedzą, to dopiero będzie ubaw.
- Przyłącz sie do mnie i moich kolegów.- Powiedział spokojnie Malfoy.- Będzie z nas dobra grupa.
-Nie dzięki. Mam już przyjaciół.- Powiedział i wskazał na jakąś dziewczynę i chłopaka.
-Oni są twoimi przyjaciółmi?- zaśmiał się.- Potter, zasługujesz na coś więcej niż ta szlama Granger i rudzielca Weasleya.
Tego dla dziewczyny było już za dużo. Przepchnęła się do przodu. Spojrzała zimno w oczy chłopakowi.
-Nawet ich nie znasz, a już oceniasz.- Warknęła.
Blondyn zwrócił swój wzrok na dziewczynę. Przeszył ją lodowatym spojrzeniem.
-A kim ty jesteś, żeby mnie pouczać?- Zapytał z furią w oczach.
-Za niedługo się dowiesz kim jestem.- Warknęła.- Nie będę tego mówić, bo byś i tak nie uwierzył.
Blondyn zaśmiał się gorzko.
-Może jednak się przekonamy?- Zapytał, po czym rozległo się głośne chrząknięcie.
Malfoy i jego banda odwrócili się by zobaczyć kto chrząknął.
-Może dołączycie do reszty grupy?- Zapytała kobieta w szmaragdowozielonej szacie.
-A więc.- Odezwała się kiedy chłopcy dołączyli do grupy.- Nazywam się profesor McGonagall. Dziś będę was prowadziła do Tiary Przydziału, która wybierze wam dom. Są cztery domy: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw i Slytherin. Każdy dom ma swoją bardzo fascynującą historię.- Przerwała na chwilę.- Ale teraz chodźmy by Tiara Przydziału przydzieliła należne wam domy.


*****


Profesor McGonagall wyczytywała kolejne nazwiska z listy, a Tiara po nałożeniu jej na głowę osoby wyczytanej dodawała dom.
Hermiona Granger - Gryffindor
Lavender Brown - Gryffindor
Vincent Crabbe - Slytherin
Susan Bones - Hufflepuff
Gregory Goyle - Slytherin
Terry Boot - Ravenclaw
Millicenta Bulstrode - Slytherin
Ronald Weasley - Gryffindor
Neville Longbottom - Gryffindor
Mandy Brocklehurst - Ravenclaw
Draco Malfoy - Slytherin
Harry Potter <na sali wybuchają ciche rozmowy> - Gryffindor

-Rebecca...- przerwała nauczycielka wpatrując się tępo w kartkę.
Nauczycielka rozejrzała się pierwszoroczniakach ze zdziwieniem.

Taaak. To o nią chodzi. O Rebecce Potter. Tak dobrze przeczytaliście Potter.

Dziewczyna wyszła przed grupkę uczniów.
-Potter.- Dokończyła za nauczycielkę. - Rebecca Potter.
Profesor McGonagall wytrzeszczyła na nią oczy.
-Ale... Przecież...- dukała nauczycielka.
-Rebecca Potter, mówisz?- Usłyszała głos mężczyzny, dochodzący od strony stołów nauczycielskich.
-Tak.- Odparła kiwając głową.
-Niech będzie.- Powiedział i spojrzał na nauczycielkę. -Dokończ proszę ceremonię. Później porozmawiamy z panną Potter.
Nauczycielka pokiwała głową.
Dziewczyna podeszła do stołka i założyła na głowę Tiarę.
-Kolejny Potter?- Zapytała Tiara.- Tym razem dziewczyna... No niech będzie... Umieszczę cię w...

*****

Wiem, że przerwałam w najlepszym momencie, ale o to mi właśnie chodziło. Rozdział drugi jest w trakcie pisania i jeżeli mi się uda go skończyć dzisiaj to go wstawię. 
Życzę miłego czytania. ;D

PS: Piszcie jak macie jakieś pomysły na dalszy ciąg.

20 sierpnia 2013

Witam.

Witam Was drodzy czytelnicy.
Będę tu pisać o Harrym Potterze. Lecz nie do końca o nim. Dokładniej to o jego siostrze. Wiem, że Harry nie miał siostry, ale od czego jest wyobraźnia? Wymyśliłam ją.
 Jest ona podobna do swojej matki - Lily Potter. Harry jest w Gryffindorze, natomiast jego siostra w... No właśnie w.

< Dowiecie się jak przeczytacie choć trochę. :D >

A więc zaczynam pisanie! Życzę miłego czytania. < Oczywiście jeśli cokolwiek dodam. >

~Hisshi NoSakebi~