Odkrycie niesamowitości
-Co?!- Wykrzyknęła Rosa.- Całowałaś się z Draco Malfoyem?!
-Ciszej, proszę cię.- Zdenerwowała się.- Tak całowałam się z nim. I co z tego?
-Pytasz "I co z tego?" tak jakby cię to w ogóle nie obchodziło!
Na twarzy dziewczyny pojawił się grymas. Poczuła, że słowa Rosy nie przeszy obok niej obojętnie.
-Rosa ja...- Przerwała i podeszła do okna.- Ja nie wiem co o tym myśleć.
-Podobało ci się?- Zapytała przyjaciółkę prosto z mostu.
-No tak, ale...
-On ci się podoba?- Przerwała jej.
-Jest całkiem miły.- Odparła po chwili namysłu.- A poza tym i tak nie wiem co konkretnie do niego czuję. Jestem tu dopiero jeden dzień. Może to tylko zauroczenie?
-Draco Malfoy i zauroczenie.- Prychnęła.- To jak woda i ogień razem.
Przez chwilę dziewczyny siedziały w ciszy po czym głośno się roześmiały.
-Wiesz może, która godzina?- Spytała Rosa.
-Poczekaj sprawdzę.- Pobiegła do stolika przy swoim łóżku.
Wyciągnęła z szuflady zegarek.
-Jest siódma trzydzieści siedem.- Odczytała.
Dziewczyny rzuciły się by spakować się na lekcje.
-Co masz pierwsze?- Zapytała Rosa, kiedy już się spakowały.
-Zielarstwo.- Odpowiedziała, przypominając sobie plan lekcji.
Rosa wydała zduszony jęk.
-Z chęcią bym się z tobą zamieniła...
-Dlaczego?
-Ja mam pierwszą lekcję eliksiry ze Snapem...
-Uda ci się jak cię zapyta.- Uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Mam nadzieję...- Westchnęła.- Chodźmy już.
Obydwie dziewczyny wyszły z dormitorium, pożegnały się i poszły pod swoje sale.
W połowie drogi do sali z zielarstwa usłyszała za sobą głos Malfoya.
-Hej Rebecca!.
Na jej twarzy pojawił się mimowolny uśmiech.
Odwróciła się w stronę chłopaka. Na jego twarzy także widniał uśmiech.
-Cześć Draco.
Chłopak podszedł do niej i otoczył ją ramieniem. Na jej bladych policzkach wykwitł rumieniec.
-Wiesz może gdzie jest sala z zielarstwa?- Zapytał patrząc jej w oczy.
-Wiem, ale nie powiem.- W jej oczach pojawiły się iskierki wiedzy.
-A zaprowadzisz mnie tam?- Zapytał zmieniając ton głosu na proszący.
W jej umyśle pojawiła się myśl, że na pewno nigdy jeszcze nie miał takiego głosu. Jej umysł nigdy nie kłamał, a jej przeczucia zawsze się sprawdzały. Wiedziała więc, że Malfoy widzi w niej tylko służącą.
-Nie.- Odparła zrzucając z siebie ramię Malfoya.
-Nie?- W oczach chłopaka zapłonęła wściekłość.
-Nie. - Odparła odważnie.
Odwróciła się szybko i szybkim krokiem poszła za róg korytarza.
Rozejrzała się czy nikogo nie ma. Kiedy upewniła się, że nie ma odtworzyła w umyśle salę zielarstwa. Sprawdziła czy ktoś tam jest. Nie było nikogo, więc się tam teleportowała.
[Wiem, że nie można, ale ona nie jest zwyczajną czarownicą. Dumbledore może się teleportować więc ona też. W końcu jak już wspomniałam, wymyśliłam bohaterkę tego opowiadania.]
-Zielarstwo.- Odpowiedziała, przypominając sobie plan lekcji.
Rosa wydała zduszony jęk.
-Z chęcią bym się z tobą zamieniła...
-Dlaczego?
-Ja mam pierwszą lekcję eliksiry ze Snapem...
-Uda ci się jak cię zapyta.- Uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Mam nadzieję...- Westchnęła.- Chodźmy już.
Obydwie dziewczyny wyszły z dormitorium, pożegnały się i poszły pod swoje sale.
W połowie drogi do sali z zielarstwa usłyszała za sobą głos Malfoya.
-Hej Rebecca!.
Na jej twarzy pojawił się mimowolny uśmiech.
Odwróciła się w stronę chłopaka. Na jego twarzy także widniał uśmiech.
-Cześć Draco.
Chłopak podszedł do niej i otoczył ją ramieniem. Na jej bladych policzkach wykwitł rumieniec.
-Wiesz może gdzie jest sala z zielarstwa?- Zapytał patrząc jej w oczy.
-Wiem, ale nie powiem.- W jej oczach pojawiły się iskierki wiedzy.
-A zaprowadzisz mnie tam?- Zapytał zmieniając ton głosu na proszący.
W jej umyśle pojawiła się myśl, że na pewno nigdy jeszcze nie miał takiego głosu. Jej umysł nigdy nie kłamał, a jej przeczucia zawsze się sprawdzały. Wiedziała więc, że Malfoy widzi w niej tylko służącą.
-Nie.- Odparła zrzucając z siebie ramię Malfoya.
-Nie?- W oczach chłopaka zapłonęła wściekłość.
-Nie. - Odparła odważnie.
Odwróciła się szybko i szybkim krokiem poszła za róg korytarza.
Rozejrzała się czy nikogo nie ma. Kiedy upewniła się, że nie ma odtworzyła w umyśle salę zielarstwa. Sprawdziła czy ktoś tam jest. Nie było nikogo, więc się tam teleportowała.
[Wiem, że nie można, ale ona nie jest zwyczajną czarownicą. Dumbledore może się teleportować więc ona też. W końcu jak już wspomniałam, wymyśliłam bohaterkę tego opowiadania.]
*****
Dalej nie ma żadnych komentarzy? Jestem naprawdę bardzo smutna z tego powodu. Ale, cóż i tak dalej będę pisać. Może dacie jakieś swoje pomysły, co?
Do następnego rozdziału...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz