Wyznanie za wyznaniem
Rankiem dziewczyny były dziwnie wypoczęte. Przecież poszły spać koło północy, a wstały o siódmej. Miały jeszcze godzinę przed pierwszymi lekcjami, więc ubrały się i zeszły do pokoju wspólnego.
-Chodź na śniadanie.- Powiedziała Rosa.
Rebecca słysząc o śniadaniu od razu się rozpromieniła, ale kiedy przypomniała sobie jak dzień wcześniej nie było mięsa to zrzedła jej mina.
-Wiesz, mam dietę i nie jem niczego innego niż surowe mięso.- Powiedziała cicho.
-Surowe mięso?- Zapytała zdziwiona Rosa.- Skąd wytrzasnęłaś taką dietę? Zapewne jest ohydna!
-Nie właśnie, że jest przepyszna!- Wyrwało się dziewczynie.
Rosa spojrzała na nią z niedowierzaniem, a po chwili wzruszyła ramionami:
-Cóż, każdy lubi co innego. -Powiedziała po chwili.- Ja na przykład lubię oliwki, a ty surowe mięso.
-Oliwki są pycha!- Wykrzyknęła dziewczyna.
Obydwie dziewczyny z szerokimi uśmiechami wyszły z dormitorium.
-Rosa, ja chyba pójdę do kuchni. Spotkamy się w pokoju. Okej?
-Rozumiem.- Powiedziała.- Zauważyłam, że wczoraj nie było mięsa na stole.
-Taaak... Musiałam iść do Hagrida, żeby je dostać.
-Hagrid to ten gajowy?- Zapytała Rosa.
-Tak. Do wczoraj tylko jego znałam.- Odpowiedziała z uśmiechem.
Obydwie się roześmiały i w takich wspaniałych humorach poszły w swoje strony. Rosa do WS na śniadanie. Rebecca do kuchni po mięso.
Kiedy dziewczyna dotarła do przejścia do kuchni, pogilgotała gruszkę na obrazie, a ta chichocząc otworzyła przejście.
Dziewczyna zrobiła kilka kroków w przód. Przed nią pojawił się jakiś dziwny stwór. zrobiła krok w tył.
-Podać coś?- Zapytał stwór.
-Kim ty jesteś?- Zapytała dziewczyna.
-Mam na imię Geb i jestem skrzatem domowym.- Wyjaśnił.
Dziewczyna wiedziała co nieco o skrzatach domowych.
-Podać coś?- Zadał ponownie pytanie.
-Macie może surowe mięso?- Zapytała.
-Tak mamy. Proszę poczekać.- Powiedział po czym zniknął.
Po chwili pojawił się z trzema kotletami surowego mięsa.
Dziewczynie, aż ślina pojawiła się w ustach.
-Mogę?- Zapytała.
Skrzat podał jej talerzyk i zniknął.
Dziewczyna spałaszowała szybko mięso i położyła talerzyk na posadzce.
Zamknęła za sobą przejście i pomknęła korytarzami do dormitorium Slytherinu.
Po wymówieniu hasła weszła do pokoju wspólnego. Zobaczyła, że na kanapie siedzi Draco Malfoy i przygląda się jej.
Przeszła obok niego, ale kiedy zaczęła wchodzić po schodach usłyszała głos Dracona.
-Poczekaj.
Odwróciła się i znieruchomiała. Draco stał bardzo blisko niej.
-Taaak?- Zapytała.
-Jesteś bardzo ładna, wiesz?- Powiedział z szarmanckim uśmiechem.
-I co z tego?- Zapytała lekko się czerwieniąc.
-To.- Przysunął się do niej i ją pocałował.
Był to bardzo namiętny pocałunek. Ona oddała pocałunek i zarzuciła ręce na jego szyję.
Wiem, że znów przerwałam w najlepszym momencie... Miałam dodawać codziennie jeden rozdział, a i tak wyszło jak wyszło.
Dobra wiadomość: rozdział piąty jest w trakcie pisania.
Zła wiadomość: nie ma ;D
-Tak. Do wczoraj tylko jego znałam.- Odpowiedziała z uśmiechem.
Obydwie się roześmiały i w takich wspaniałych humorach poszły w swoje strony. Rosa do WS na śniadanie. Rebecca do kuchni po mięso.
Kiedy dziewczyna dotarła do przejścia do kuchni, pogilgotała gruszkę na obrazie, a ta chichocząc otworzyła przejście.
Dziewczyna zrobiła kilka kroków w przód. Przed nią pojawił się jakiś dziwny stwór. zrobiła krok w tył.
-Podać coś?- Zapytał stwór.
-Kim ty jesteś?- Zapytała dziewczyna.
-Mam na imię Geb i jestem skrzatem domowym.- Wyjaśnił.
Dziewczyna wiedziała co nieco o skrzatach domowych.
-Podać coś?- Zadał ponownie pytanie.
-Macie może surowe mięso?- Zapytała.
-Tak mamy. Proszę poczekać.- Powiedział po czym zniknął.
Po chwili pojawił się z trzema kotletami surowego mięsa.
Dziewczynie, aż ślina pojawiła się w ustach.
-Mogę?- Zapytała.
Skrzat podał jej talerzyk i zniknął.
Dziewczyna spałaszowała szybko mięso i położyła talerzyk na posadzce.
Zamknęła za sobą przejście i pomknęła korytarzami do dormitorium Slytherinu.
Po wymówieniu hasła weszła do pokoju wspólnego. Zobaczyła, że na kanapie siedzi Draco Malfoy i przygląda się jej.
Przeszła obok niego, ale kiedy zaczęła wchodzić po schodach usłyszała głos Dracona.
-Poczekaj.
Odwróciła się i znieruchomiała. Draco stał bardzo blisko niej.
-Taaak?- Zapytała.
-Jesteś bardzo ładna, wiesz?- Powiedział z szarmanckim uśmiechem.
-I co z tego?- Zapytała lekko się czerwieniąc.
-To.- Przysunął się do niej i ją pocałował.
Był to bardzo namiętny pocałunek. Ona oddała pocałunek i zarzuciła ręce na jego szyję.
*****
Wiem, że znów przerwałam w najlepszym momencie... Miałam dodawać codziennie jeden rozdział, a i tak wyszło jak wyszło.
Dobra wiadomość: rozdział piąty jest w trakcie pisania.
Zła wiadomość: nie ma ;D
ALe wiesz, że pierwszy rok w hogwarcie to 11 lat, nie? XD
OdpowiedzUsuń