16 października 2013

Rozdział X

Po skończonym przepisywaniu, dopiero zaczęła odczuwać jak bardzo boli ją ręka. Rozmasowała ją sobie, wzięła wszystkie zeszyty i poszła do pokoju zajmowanego z dziewczynami. Położyła wszystko na swoim łóżku ponieważ nie wiedziała, które łóżko zajmuje Kim.
Zbiegła po schodach do pokoju wspólnego, zostawiając bałagan na swoim łóżku w poszukiwaniu dziewczyn. Jednak zamiast dziewczyn znalazła w pokoju wspólnym Dracona ze swoimi koleżkami, siedzących dalej na kanapie. Zdziwiło ją to, że im tyłki jeszcze nie zdrętwiały.
Ominęła ich szerokim łukiem i wyszła z pokoju wspólnego zmierzając do Wielkiej Sali.
Kiedy otworzyła drzwi WS, omiotła salę spojrzeniem swoich oliwkowych oczu. Jedynymi znanymi osobami w tym pomieszczeniu był Harry, Hermiona i Ron. Podeszła więc do swojego brata i jego przyjaciół.
-Cześć.- Przywitała się siadając obok Harry'ego.
-Cześć. Jak się czujesz po prawie trzech dniach spędzonych w skrzydle szpitalnym?- Zapytał Harry.
-Całkiem dobrze.- Uśmiechnęła się, sięgając po dzbanek gorącej czekolady.
Czekolada była jedną z nielicznych rzeczy które jej smakowały, i były dla niej bardzo odpowiednie, oprócz oczywiście surowego mięsa.
Nalała sobie cały kubek czekolady i odłożyła dzbanek na miejsce.
-A jak wy się czujecie, bo trzydniowej harówie w szkole?- Zaśmiała się.
-Nie wiem jak Ron i Harry, ale ja świetnie. W końcu nauka to mój żywioł.- Odparła z uśmiechem Hermiona.
-Wolałbym się z tobą zamienić. Ja bym sobie poleżał trzy dni w skrzydle szpitalnym, a ty byś chodziła normalnie na zajęcia.- Powiedział po chwili Ron.
-Z chęcią.- Odparła rudowłosa [Czy wspominałam wcześniej jaki kolor włosów ma Rebecca? Jeżeli nie to, informuję, że ma rude.] i upiła duży łyk ciepłej czekolady.
Czekolada dodaje jej zawsze mnóstwo energii i wspomaga myślenie. Nie wie w jaki sposób to się dzieje, ale tak jest po prostu zawsze.
-Hermiona, która godzina?- Zapytała podnosząc wzrok na gryfonkę.
Brązowowłosa spojrzała na zegarek na ręce.
-Jest 19:03.- Oznajmiła.
-Och, no to ja już pędzę. Zobaczymy się jutro, co nie?- Uśmiechnęła się i dopiła do końca czekoladę.
Cała trójka zgodnie przytaknęła. Ruda machając im pobiegła w stronę wyjścia z WS.
Popędziła szybko w stronę wejścia do kuchni, powtarzając ten sam rytuał co ostatnim razem. Kiedy dostała już swoje cztery kawałki mięsa, szybko je zjadła i popędziła do PW Slytherinu.
Weszła do PW i od razu padł na nią wzrok Malfoy'a. Dalej siedział na kanapie, tylko tym razem sam. Ciekawiło ją gdzie podziali się jego kumple.
Rozbawił ją widok pustego PW. Zawsze było tu wszystkich od groma. Spóściła głowę wpatrując się w podłogę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Zwróciła swój krok w stronę schodów do części dziewczęcej.

****

Wybaczcie mi za takie zakończenie rozdziału, ale chciałam dać już to co napisałam. Następny rozdział zapowiada się obiecująco. ;*

11 października 2013

Rozdział IX

Nowe znajomości


Dziewczyna rozglądając się dookoła szła równo z dyrektorem przez błonia. W pewnym momencie dyrektor zatrzymał się, a Rebecca nie zauważając tego prawie na niego wpadła.
-Zauważyłem, że dziwnie się dziś zachowywałaś w skrzydle szpitalnym.- Powiedział bez owijanie w bawełnę.
Rebecca spojrzała podejrzliwie na dyrektora. "Czyżby wiedział? Nie, to niemożliwe." Spuściła szybko wzrok na trawę, robiąc obojętną minę.
-Co się z tobą dzieje Rebecco?-Zapytał łagodnie.
Poczuła jego wzrok na swoim karku.
-Nic się nie dzieje.- Odparła powoli.
-Na pewno?- Spytał pogłębiając temat.
-Tak na pewno.- Odparła twardo.- Czy mogę już wrócić do zamku? Chciałabym odrobić zaległości z tych dwóch dni, a jutro wrócić normalnie do życia.
-Wystawiłem ci zwolnienie z lekcji do końca tygodnia, więc teraz możesz odpoczywać.-Powiedział dyrektor patrząc na dziewczynę.
-Dziękuję za troskę, ale wydaje mi się że to lekka przesada bym miała pierwszy tydzień szkoły tak po prostu sobie olać.- Powiedziała wpatrując się w dyrektora.
-Zrobisz co będziesz uważała za słuszne. Ja tylko cię poinformowałem, że nie musisz chodzić do szkoły do końca tygodnia.- Powiedział z łagodnym uśmiechem.- A teraz, idź już, jeśli chcesz odrobić te dwa dni.
Dziewczyna skinęła lekko głową i oddaliła się w stronę zamku. Weszła do środka i od razu pognała do dormitorium Slytherinu. Miała nadzieję, że w dormitorium nie będzie nikogo, ale jednak los jej nie sprzyjał. W dormitorium pod ścianą siedziała Rosa z dwoma dziewczynami, a na kanapie siedział Draco ze swoimi gorylami. Jako pierwsza zauważyła ją Rosa i od razu do niej podbiegła.
-Rebecca co się stało? Dlaczego byłaś w tym cholernym skrzydle szpitalnym?! I dlaczego cały czas spałaś do cholery?!- Wyrzuciła z siebie dziewczyna rzucając się by tamtą przytulić.
Jej pamięć pokazała jej wszystko co było do tej pory dla niej niedostępne. Pamięć jej wróciła, hura!
-Rose wiesz, że jestem naprawdę głupia? Spędziłam w skrzydle szpitalnym te dwa dni z powodu własnej głupoty! Rzuciłam, się by ten duch nie oblał tamtej małej dziewczyny! Mogłam uciekać gdzie pieprz rośnie, a nie rzucać się i przyjmować na siebie cała zawartość tego cholernego wiadra!- Powiedziała złoszcząc się na siebie.
-Och, Rebecca...- Powiedziała z uśmiechem na twarzy.- No dobra choć, przedstawię ci dziewczyny z naszego pokoju, bo jak dobrze pamiętam to nie zdążyłaś ich jeszcze poznać.
-Mhm.- Mruknęła tylko, spoglądając ukradkiem na chłopaków na kanapie.
Na sekundę jej spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Draco. Uśmiechnęła się lekko i  spojrzała na dziewczyny, które właśnie stanęły przed nią.
-To jest Paula- Wskazała blondynkę. Po czym wskazała na czarnowłosą.- A to Kim.
Paula posłała jej uśmiech, a Kim skinęła z rozbawieniem głową.
-Mam nadzieję, że nie chrapiecie w nocy.- Odezwała się po krótkiej ciszy Kim.- Mam lekki sen.
Cała czwórka wybuchnęła śmiechem.
-Która z was w tym roku zaczęła szkołę?- Zapytała Rebecca.
-Kim i ja, a czemu pytasz?- Powiedziała Paula.
-Bo potrzebuje notatek z poniedziałku, wtorku i dzisiaj.- Wyjaśniła.
-To poczekaj chwilę, pójdę tylko po zeszyty.- Powiedziała Kim i pobiegła do pokoju.
Dziewczyny usiadły przy stoliku w kącie, czekając na Kim. Po chwili Kim się zjawiła z całym naręczem zeszytów.
-Będziesz to dziś przepisywać?- Zaśmiała się Rosa.
-Spokojnie, uporam się z tym przed jutrzejszymi lekcjami.- Odparła z uśmiechem.- Kim, zrobiłaś już zadanie?
-Nie było żadnego.
-No to dobrze.- Uśmiechnęła się i mrugnęła do dziewczyny.
Odebrała od niej zeszyty i rozwaliła się na całym stoliku.
-To my nie będziemy przeszkadzać.- Usłyszała głos Pauli.
Rebecca pokiwała im głową na pożegnanie i zajęła się przepisywaniem.

*****

Wybaczcie, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział, ale wena jakoś nie przychodziła zbyt długo. Spróbuję jak najszybciej napisać rozdział kolejny. :]