Po skończonym przepisywaniu, dopiero zaczęła odczuwać jak bardzo boli ją ręka. Rozmasowała ją sobie, wzięła wszystkie zeszyty i poszła do pokoju zajmowanego z dziewczynami. Położyła wszystko na swoim łóżku ponieważ nie wiedziała, które łóżko zajmuje Kim.
Zbiegła po schodach do pokoju wspólnego, zostawiając bałagan na swoim łóżku w poszukiwaniu dziewczyn. Jednak zamiast dziewczyn znalazła w pokoju wspólnym Dracona ze swoimi koleżkami, siedzących dalej na kanapie. Zdziwiło ją to, że im tyłki jeszcze nie zdrętwiały.
Ominęła ich szerokim łukiem i wyszła z pokoju wspólnego zmierzając do Wielkiej Sali.
Kiedy otworzyła drzwi WS, omiotła salę spojrzeniem swoich oliwkowych oczu. Jedynymi znanymi osobami w tym pomieszczeniu był Harry, Hermiona i Ron. Podeszła więc do swojego brata i jego przyjaciół.
-Cześć.- Przywitała się siadając obok Harry'ego.
-Cześć. Jak się czujesz po prawie trzech dniach spędzonych w skrzydle szpitalnym?- Zapytał Harry.
-Całkiem dobrze.- Uśmiechnęła się, sięgając po dzbanek gorącej czekolady.
Czekolada była jedną z nielicznych rzeczy które jej smakowały, i były dla niej bardzo odpowiednie, oprócz oczywiście surowego mięsa.
Nalała sobie cały kubek czekolady i odłożyła dzbanek na miejsce.
-A jak wy się czujecie, bo trzydniowej harówie w szkole?- Zaśmiała się.
-Nie wiem jak Ron i Harry, ale ja świetnie. W końcu nauka to mój żywioł.- Odparła z uśmiechem Hermiona.
-Wolałbym się z tobą zamienić. Ja bym sobie poleżał trzy dni w skrzydle szpitalnym, a ty byś chodziła normalnie na zajęcia.- Powiedział po chwili Ron.
-Z chęcią.- Odparła rudowłosa [Czy wspominałam wcześniej jaki kolor włosów ma Rebecca? Jeżeli nie to, informuję, że ma rude.] i upiła duży łyk ciepłej czekolady.
Czekolada dodaje jej zawsze mnóstwo energii i wspomaga myślenie. Nie wie w jaki sposób to się dzieje, ale tak jest po prostu zawsze.
-Hermiona, która godzina?- Zapytała podnosząc wzrok na gryfonkę.
Brązowowłosa spojrzała na zegarek na ręce.
-Jest 19:03.- Oznajmiła.
-Och, no to ja już pędzę. Zobaczymy się jutro, co nie?- Uśmiechnęła się i dopiła do końca czekoladę.
Cała trójka zgodnie przytaknęła. Ruda machając im pobiegła w stronę wyjścia z WS.
Popędziła szybko w stronę wejścia do kuchni, powtarzając ten sam rytuał co ostatnim razem. Kiedy dostała już swoje cztery kawałki mięsa, szybko je zjadła i popędziła do PW Slytherinu.
Weszła do PW i od razu padł na nią wzrok Malfoy'a. Dalej siedział na kanapie, tylko tym razem sam. Ciekawiło ją gdzie podziali się jego kumple.
Rozbawił ją widok pustego PW. Zawsze było tu wszystkich od groma. Spóściła głowę wpatrując się w podłogę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Zwróciła swój krok w stronę schodów do części dziewczęcej.
****
Wybaczcie mi za takie zakończenie rozdziału, ale chciałam dać już to co napisałam. Następny rozdział zapowiada się obiecująco. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz