22 stycznia 2014

Rozdział XI

Zwróciła swój krok w stronę schodów do części dziewczęcej.
Jednak kiedy postawiła stopę na pierwszym stopniu, usłyszała chrząknięcie dochodzące z salonu. Odwróciła się by spojrzeć na chrząkającego.
-Taak?- Spytała wpatrując się w niego wzrokiem drapieżnej kocicy.
-Stałem się niewidzialny?- Zapytał sarkastycznie.
- Och sory. Myślałam że kanapa do mnie gada.
- Tsaaa. Zamieniłem się w kanapę. Masz ochotę wypróbować miękkość?- Uśmiechnął się.
- A wiesz, z chęcią.- Powiedziała podchodząc do niego.
Pochyliła się nad nim. On drżącą ręką, pogłaskał ją po policzku. Ujęła jego dłoń i musnęła ją ustami. Przyciągnął ją jednym, zdecydowanym ruchem ręki bliżej siebie. Pocałował ją w usta. Usiadła mu okrakiem na kolanach, obejmując go za szyję. Zrobiło jej się gorąco. Zaczęła gorączkowo rozwiązywać jego krawat, jednak zatrzymał ją w połowie.
- Jesteś tego pewna?- Zapytał.
- Czego być tu pewnym? Jutro i tak będziesz udawał, że to ja się na Ciebie rzuciłam.- Powiedziała spokojnie nawijając na palec kosmyk swoich rudych włosów.
- Ja pytam poważnie.- Jego twarz wyrażała tylko i wyłącznie powagę.- Czy chcesz abyśmy stali się parą?
- No cóż... Chciałabym, ale musiałabym się liczyć z tym, że mógłbyś mnie prędzej czy później zdradzić, a tego jeśli zaczełoby mi zależeć nie zniosłabym.- Wstała i skierowała się w stronę sypialni dziewcząt.- Dobranoc.- Mruknęła.
Weszła do pokoju zajmowanego z dziewczynami i zaskoczyło ją to, że jej przyjaciółki już spały. Kiedy zerknęła na swoje łóżko dostrzegła że są na nim jej zeszyty. A na nich jakaś karteczka. Podeszła zaciekawiona i rozwinęła kawałek papieru.
" Droga Rebecco,
Albus prosił mnie bym przekazał Ci żebyś przyszła do niego do gabinetu jutro po lekcjach. Nie mogłem Cię nigdzie znaleźć, więc piszę ten list.
Hagrid"

Zaciekawiło mnie co ode mnie chce dyrektor. Przeczytała raz jeszcze list. Zorientowała się że niezauważyła dolnej części.

"PS: Wpadnij do mnie jak tylko będziesz mogła."

-Okey.- Mruknęła pod nosem, po czym przebrała się.
Spakowała się na jutrzejsze zajęcia, i przeciągając ręce, położyła się na łóżku, by po chwili odpłynąć w błogi sen o takiej samej zawartości obrazów co zawsze.

*****

Co prawda rozdział krótszy niż zazwyczaj, ale jakoś nie mam teraz głowy do pisania. Może jakieś komentarze, zaczelibyście pisać? Chce wiedzieć czego czytelnicy oczekują ode mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz