Hagrid Wspaniały
-Kolejny Potter? - Zapytała Tiara.- Tym razem dziewczyna... No niech będzie... Umieszczę cię w... - Zamyśliła się.- SLYTHERIN!Przy stole ślizgonów zaczęli wszyscy głośno wiwatować i gwizdać.
Dziewczyna zdjęła Tiarę i odłożyła na miejsce. Pobiegła do stołu swojego domu.
Okazało się, że musiała usiąść obok Malfoya. Skrzywiła się, ale usiadła.
-Chyba jednak bym ci nie uwierzył, gdybyś mi powiedziała jak się nazywasz. - Powiedział cicho Malfoy.
-No widzisz.- Uśmiechnęła się sarkastycznie.- Jednak miałam racje.
-W jaki sposób okłamałaś wszystkich, że jesteś siostrą Pottera?- Zapytał udając, że nie słyszał tego co powiedziała.
-Coś ci powiem cwaniaczku.- Warknęła.- Nie muszę kłamać, bo jestem siostrą Harrego Pottera. Córką Lily i Jamesa Potterów. Jestem bliźniaczką Harrego, tylko że on wdał się w ojca, a ja w matkę.- Zamyśliła się na chwilę.- Mówiąc szczerze, to po części się w nią wdałam, bo z cała pewnością mam inny charakter niż moja matka.
Odwróciła wzrok od Malfoya i spojrzała na dyrektora. A przynajmniej miała wrażenie, że jest to dyrektor. Starszy człowiek uśmiechnął się do niej ciepło. Ona odpowiedział tym samym.
-Wiesz, jednak dalej ci nie wierzę.- Usłyszała sarkastyczny głos Malfoya.
Dziewczyna spojrzała na niego.
-I nie musisz.- Powiedziała chłodno i spojrzała na stół gryfonów.
Poszukała wzrokiem Harrego i jego przyjaciół. Cała trójka kiedy zauważyła, że się na nich patrzy uśmiechnęła się ciepło. Były to zupełnie inne uśmiechy, niż ten od dyrektora. Oni uśmiechali się do niej po przyjacielsku. Też się do nich uśmiechnęła.
Profesor McGonagall dokończyła ceremonię przydziału. Zwinęła listę z nazwiskami i poszła do stołu nauczycielskiego usiąść na swoim miejscu.
Dyrektor wstał i uśmiechnął się do wszystkich życzliwie.
-Witam was moi drodzy w kolejnym roku szkolnym w Hogwarcie! Zanim zaczniemy ucztę powitalną pragnę powiedzieć jeszcze parę słów. - Powiedział rozglądając się po wszystkich.- Muszę wam przypomnieć, że jak co roku jest zakaz wchodzenia do zakazanego lasu. Próby do quidditcha rozpoczną się w drugim tygodniu semestru. A teraz więc, życzę wam smacznego!
Wszyscy zaczęli klaskać i w tej samej chwili przed wszystkimi na stołach pojawiło się przepyszne jedzenie.
Wszyscy rzucili się by coś zjeść. Rebecca natomiast wyprostowała się szukając wzrokiem jakiegoś konkretnego mięsa. Najlepiej krwistego.
Kiedy żadnego takowego mięsa nie znalazła spojrzała smutno na swój talerz.
-Czemu nic nie jesz? - Usłyszała głos Malfoya.
-Nie jestem głodna.- Skłamała.
Tak naprawdę była bardzo głodna. Ale cóż, nie było nigdzie mięsa więc będzie musiała trochę zagłodzić swój żołądek, by łatwiej było mu się przystosować do tego co było na stole.
Przełknęła ślinę i spojrzała na dyrektora. Dyrektor cały czas się jej przeglądał.
Wskazała na wyjście z sali, pokazując dyrektorowi na migi czy może wyjść. Dyrektor po chwili zastanowienia kiwa głową.
Dziewczyna wstaje od stołu i kieruje się do wyjścia z sali. Kilkanaście twarzy kieruje się w jej kierunku. Podejrzewa, że mają miny lekko zaskoczone, ale nie miała najmniejszej ochoty tego sprawdzać. Wyszła szybko z WS i wychodzi z budynku kierując się do chatki Hagrida.
Całkiem spoko gość. Pomógł jej na peronie wstać, kiedy się przewróciła. Powiedział jej gdzie mieszka i żeby czasem przyszła. No i właśnie do niego szła.
Kiedy znalazła się przed jego chatką zapukała głośno do drzwi. Po chwili barczysty mężczyzna otworzył jej drzwi.
-Rebecca, nie sądziłem, że przyjdziesz tak szybko.- Rzekł i uśmiechnął się.
-Też nie przypuszczałam, ale na tej uczcie ie było niczego treściwego, więc pomyślałam, że lepiej bym zrobiła gdybym ciebie odwiedziła.- Powiedziała i uśmiechnęła się szeroko.
-Nie było niczego do jedzenia?- Zdziwił się Hagrid.
-Znaczy się było, ale ja jadam tylko mięso.- Powiedziała i skrzywiła lekko głowę.- Krwiste mięso.
-Krwiste?- Zapytał coraz bardziej zdziwiony Hagrid.
-Tak.- Westchnęła.- Hagridzie, gdybym nie bała się, że się mnie wystraszysz to bym ci powiedziała dlaczego takie jadam.
-Och...- Westchnął Hagrid podchodząc do lodówki.- Skoro niczego nie jadłaś to dam ci mięso.
-Hagridzie!- Wykrzyknęła i podbiegła do niego by się przytulić.- Dziękuję. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek, dawał mi kiedykolwiek cokolwiek.! <Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. ;D>
Hagrid zarumienił się bardzo mocno, co dało się zobaczyć pod gęstą czarną brodą.
-Nigdy niczego nie dostałaś w prezencie?- Zapytał po chwili.
-Nie...- Westchnęła.- Zawsze musiałam sobie sama radzić...
-Nie miałaś rodziców?- Zapytał po chwili wahania i położył przed nią talerzyk na którym spoczywał krwisty kawałek mięsa.
-Nie wiesz Hagridzie jak mam na nazwisko?- Zapytała ze zdziwieniem.
-Nie.- Powiedział po chwili.- Nie mówiłaś.
-Nazywam się Rebecca Potter.- Powiedziała po jakiejś minucie.
-Potter?- Zapytał zaskoczony.
-Tak Potter... Wiem, że wszyscy uważają, że Harry nie ma siostry, ale to nie prawda.- Powiedziała stanowczo sięgając po mięso.
Hagrid wiedział, że skądś zna tą twarz, ale nie mógł sobie skojarzyć skąd. Teraz już wiedział. Ona była bardzo podobna do Lily. Tylko charakter miała inny. Zapewne dlatego, że wychowywała się samotnie. Bez rodziny. Hagrid nie zadając już żadnych pytań, zaczął coraz bardziej zagłębić się myślami w przeszłość. Dziewczyna widząc niewidomy wzrok Hagrida odstawiła pusty talerzyk do zlewu i po cichu wyszła z chatki kierując się do budynku szkoły.
Miała nadzieję, że nikt nie będzie się z niej naśmiewał. Od razu dałaby takiej osobie po gębie, ale postanowiła sobie już, że nie będzie się bić i niszczyć reputacji swojego domu.
*****
No i widzicie! Skończyłam rozdział! Widzę jednak że nie macie żadnych pomysłów co do dalszej części opowiadania. Oczywiście dalej czekam na propozycje. ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz