Zdążyli na lekcje głównie dzięki temu, że ich dormitorium leżało niedaleko sali z eliksirów. W końcu obydwa pomieszczenia znajdowały się w lochach. Poza tym byli jako pierwsi, co ich doprawdy zdumiło. Była 7:52 a nikogo dalej nie było. Może wszyscy zaśpią?
Rebecca usiadła na ławce obok sali, a Draco podążył jej śladem. Od razu chwycił ją za rękę gładząc pieszczotliwie.
-Ciekawi mnie dlaczego nikogo jeszcze nie ma.- Powiedział po chwili.
-Nie tylko ciebie, Draco.- Odparła po czym się zamyśliła.- Czy my przypadkiem nie mamy z jakimś innym domem zajęć?
-Nie.- Zaśmiał się cicho.- Nie wytrzymałbym na takich zajęciach.
Rebecca dała mu lekkiego kuksańca w ramię, a on udał że go to zabolało. Obydwoje się roześmiali.
Dopiero o 7:58 zaczęli się wszyscy zbierać pod klasą. Jako pierwsza przyszła Millicenta Bulstrode. Gdy tylko zobaczyła Dracona podbiegła do niego i zaczęła się do niego przymilać nawet nie zwracając uwagi na Rebecce.
-Cześć...- Zaczęła Rebecca, ale Millicenta automatycznie odciągnęła Dracona na bok.
Draco jedynie rzucił Rebece przepraszające spojrzenie po czym zająl się odrzucaniem zalotów Millicenty.
Po chwili zjawił się pod klasą profesor Snape. Otworzył klasę, kazał im wejść i zająć miejsca.
Rebecca musiała usiąść sama bo wszelkie próby aby usiąść z Draco skończyły się fiaskiem. Millicenta broniła "terytorium", które i tak nie należało do niej.
Na trzeciej lekcji eliksirów licząc od początku roku szkolnego już mieli do zrobienia wywar. Rebecce zdziwiło, że Snape dużo częście podchodzi do niej niż reszty klasy, oraz że łapie go na zerkaniu na nią.
Udało jej się jako pierwszej ukończyć wywar z wynikiem pozytywnym, po czym Snape ogłosił, że trzeba się na niej wzorowac oraz że dostała ocenę "W" czyli wybitne co jak wiedziała było najlepszą oceną. Snape powiedział również, aby po lekcji została na chwilę. Nie miała najmniejszego pojęcia o co chodziło, więc uprzątnęła swoje stanowisko po czym zajeła się wylegiwaniem na ławce i patrzeniem na wyniki innych. Często podchodzili do niej z pytaniami typu "Czy mogłabyś mi pomóc? Nie rozumiem co zrobiłam/zrobiłem źle." Oczywiście wszystkich zbywała odpowiedzią, że sami powinni sobie doskonale dać radę, więc jej pomoc jest wręcz zbędna.
Co chwila gdy sprawdzała godzinę wydawało jej się, że czas płynie coraz wolniej i wolniej więc podeszła do Snape'a.
-Panie profesorze, czy miałby pan może coś co mogłabym zrobić, aby się tak strasznie nie nudzić?
Po chwili wpatrywania się Snape'a w dziewczynę kiwnął z zastanowieniem głową.
-Tak. Chyba się coś znajdzie.- Powiedział po czym wyciągnął kartkę z szuflady ze swojego biurka.- Możesz już zacząć odrabiać zadanie domowe.
Spojrzała na kartkę ze znużeniem, ale wzięła ją.
-A więc, jak brzmi zadanie domowe?- Zapytała wyginając wargi w lekki łuk, bo uwielbiała mieć jakiekolwiek zajęcie. Nawet takie.
-Napisz jak najwięcej na temat eliksiru niewidzialność. Czyli jak się go tworzy, z czego oraz co on daje. Możesz napisać jeszcze jakie są skutki uboczne stosowania go zbyt często oraz co można dzięki niemu zyskać. Masz możliwość znów dostać W.- Powiedział uśmiechając się złośliwie.
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i odeszła aby zapisać sobie w zeszycie co ma zrobić na zadanie.
Siedząc na krześle sprawdziła raz jeszcze godzinę i okazało się, że jest już 8:48. Gdy spojrzała na Snape'a zobaczyła, że pisze na tablicy zadanie domowe. Zupełnie różniło się od tego, które on dostała. Pod zadaniem dopisał: "To zadanie tyczy się również panny Potter." To zdanię sprawiło, że aż krew się w niej zagotowała. Udając jednak zadowoloną z kolejnego zadania zapisała je w zeszycie po czym zatrzaskując zeszyt wrzuciła go do torby i wstała, bo właśnie zadzwonił dzwonek. Podeszła do biurka Snape'a i czekała aż wszyscy wyjdą z klasy i nauczyciel w końcu zwróci na nią uwagę. Kiedy w końcu się tak stało usiadł przy biurku wpatrując się w nią wyczekująco.
-Może powiesz mi czemu nie było cię na wcześniejszych moich lekcjach?- Zapytał.
-Miałam w poniedziałek wypadek z wodą w wiadrze, i do wczoraj leżałam w szpitalu.-Odparła twardo uśmiechając się lekko.
-Hmm. Rozumiem.- Przerwał pochylając się nad dziennikiem i coś kreśląc.- W takim razie możesz już iść. To wszystko.
Dziewczyna kiwneła tylko głową po czym wyszła z sali kierując się na następną lekcję czyli zaklęcia i uroki.
********
Długi rozdział z okazji tego że tak długo nie dawałam żadnego. W krótce będzie następny.
Ooo jacie, jacie!
OdpowiedzUsuńSuper i szybko dodawaj następny!